Od bardzo dawna nosiłam się z zamiarem założenia bloga.
TYLKO o czym do cholery miałabym pisać?

  • O polityce (nie lubię nawet rozmawiać)
  • Ciuchy i kosmetyki (są spoko, gdy mam na nie pieniądze i nie muszę zbytnio myśleć o zasadach, kolorach, modach, trendach…) NIE!
  • Nie jestem techniczna (więc swoją wiedzą z dziedziny technologii nikogo nie oświecę).
  • Czytam książki, oglądam filmy, seriale, przedstawienia (jak każdy).
  • Nie mam ręki do roślin.
  • Gotuję na oko.
  • Poczucie humoru mam raczej suche (w sensie śmieszą mnie suche żarty). Niestety sama jestem za drętwa na to, by aspirować do suchości. Z całą miłością do własnej osoby, zabawna się staję, dopiero po kilku kieliszkach tequili. Oj tequila dodaje odwagi, po niej riposta się wyostrza (a tequile piję raz do roku, więc by, pisać świetne teksty musiałabym dużo pić).
  • Nie pasjonuje się kaligrafią, typografią, herpetologią, genealogia. W sumie niczym oprócz narciarstwa (a narciarstwo to temat do praktykowania, a nie teoretyzowania) SIĘ NIE INTERESUJE. Więc…po cholerę mam tworzyć bloga? O czym mógłby być…..  przecież mało kto jest specjalistą od: gadów, ptaków, czy fizyki kwantowej. A blogów na pęczki.

    Ludzie dzielą się tym, co siedzi w ich głowach. Raz prawią rzeczy mądre i przydatne, a raz bredzą głupoty.


    JA TEŻ CHCĘ
    !

    Dzień dobry zatem.

Kategorie: Opinie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *