Siedzę na kanapie, słucham podcastu, rozglądam się dookoła i jedyne co mogę stwierdzić, to fakt, że mam „burdel”! No mam! Tak wielki, że nie wiem, gdzie jest jego początek, a gdzie koniec. Zmywarka jest otwarta, wyprana od 2 tygodni, w zlewie są naczynia od miesiąca, przypalony garnek, za którego domycie nie mogę się zabrać od stycznia. Są papiery i faktury, są paragony, kable, wyprane zduźdane ścierki… Na blacie kuchennym jest wszystko, co może na nim być. Mieszkam sama, a bałagan dookoła, jakbym reprezentowała 10-osobową rodzinę…

o bałaganie

Mówienie publicznie o swoim bałaganie jest z jednej strony transformujące, a z drugiej krępujące! Mijając mnie na stoku, czy na korytarzu w pracy, będziecie na mnie patrzeć, jak na tę obleśną laskę, co ma przypalony niedomyty gar! Taka niby estetyczna. Artystyczna dusza, a taki chlew! Nic mi nie pomoże tłumaczenie, że regularnie wyrzucam śmieci i niedawno wymyłam lodówkę!
Sama wystawiam sobię publicznie tę etykietkę. Macie! Obklejajcie mnie! Zasłużyłam!
Wiecie, dlaczego piszę o bałaganie?!
Ano dlatego, że to PRZEPIĘKNA metafora tego co w mej głowie, życiu i emocjach gra!
Wszystkiego jest pełno! Wszystko jest na wierzchu! Na widoku! Wszystko chce złapać! Mieć pod ręką! O tu, blisko!
A to, co niewygodne wkładam do zlewu! Upycham do szuflady, chowam do szafy, rzucam do kąta, przykrywam ziemniaczkami.
Udaję, że nie widzę! Że nie ma!
Chce być w 3 miejscach naraz. I to wszystko z tych wszystkich miejsc, zakamarków i kątów wychodzi.
Wylewa się!
Bałagan, który mam na chacie przepięknie obrazuje, mnogość wątków, które się przeplatają w moim życiu!
I już mi się te wątki nie mieszczą w szufladzie, w głowie, w rękach. Już nie mogę ich dopchać (tak jak moich szuflad ze skarpetkami).
Gdy w głowie mam harmonie, przestrzeń dookoła też ją obrazuje!
Gdy coś wypieram i nie mam czasu na wewnętrzne porządki, robię z sobą to, co z pierdółkami, które nie mają w mieszkaniu swojego miejsca. Upycham i chowam, by jak najszybciej znikły z zasięgu wzroku.
Mój problem ostatnio jednak polega na tym, że przestałam chować!
Przerażające to! Ale i ciekawe! 😀
Wszystko jest na wierzchu!
Wszystko! Nie wypieram, przyjmuje.
Nie odwracam wzroku.
Ale tego jest tak dużo, że nie wiem gdzie, co mam odłożyć. Co z tym zrobić? Co wybrać?
Więc patrzę i egzystuję z tym wszystkim. Gdy nie ma przejścia, toruje sobie drogę nogą.
Wiem, że pierwsze i podstawowe co powinnam zrobić, to wszystko poukładać, posprzątać, odkurzyć! Bo To co wewnątrz – odbija to co dzieje się na zewnątrz!
Każdą myśl zaprowadzić do swojego pokoju, swojej szufladki. Ale najpierw, muszę wyrzucić wszystkie z szafy! Opróżnić szuflady, zrobić wielkie tornado – by dowiedzieć się ,co jest mi potrzebne. A co już nie!
Czuje, że coś się zmienia. Że coś się zbliża. Że coś pięknego, nowego, świeżego. Jest już blisko.
Ale nie ma na te piękne rzeczy przestrzeni. Blokuję ją. Cała podłoga jest zajęta, szafki poupychane, zlew zmywarka, pralka – pełne.
No nie ma miejsca na to nowe.
Nie mam gdzie tego wcisnąć. A tak tego pragnę! Tak tego chcę! A podświadomie sabotażuje, bo fizycznie nie ma gdzie upchać. No sorry, miejsce się skończyło!
Tak często prosimy o zmiany, wypatrujemy ich, wizualizujemy, zapominając, że one wymagają przestrzeni. Miejsca. Że przecież to nowe przychodzi za stare i jakiś przepływ musi być, miejsce na drodze, by miało się gdzie minąć.
Czasami taka praca u podstaw i zdobycie się na wyszorowanie gara to większy sygnał dla wszechświata, że jest się na coś gotowym niż godziny medytacji.
Więc czy ja aby na pewno jestem gotowa? Skoro udaję, że nie widzę dziada – gara.
Pragnę, ale tak ciężko mi fizycznie zrobić na to przestrzeń. Tak ciężko zaprosić to nowe do życia, bo przyzwyczaiłam się do widoku bałaganu, widzianego z kanapy.
Ale gotowość rośnie.
Czuję ją! Czuję jak zaczyna ewoluować!
Że się złości, bo wie, że czemuś trzeba zrobić przestrzeń!
To już ten czas!
Tak jestem gotowa!
Nareszcie!
Teraz tylko muszę zaopatrzyć się w drapak i wyszorować przypalonego dziada!
z miłością
Karolina
„Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko” ?
/Albert Einstein/
Kategorie: Duchowość

2 Komentarze

Alutka · 4 marca 2020 o 09:19

Karolina, bardzo proszę wziąć i sprzątnąć!

    misty · 6 marca 2020 o 22:46

    Małymi krokami zaprowadzam harmonię 😉 Z Twoją pomocą poszłoby mi szybciej, no ale… nikt za nas życia nie przeżyje i naszej toalety nie wypucuje 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *