Dzisiaj moje marzenie do mnie dotarło. Spełniłam je! Zrealizowałam! Dałam sobie przepiękny rocznicowy prezent! Coś, o czym marzyłam, dziś zmaterializowało się! Marzenia do spełnienia, to idealny przykład na to, że pieniądze nie dają szczęścia, ale dają możliwości. Możliwości przekształcenia, jednejj energii w drugą.

 

Dzięki tej alchemii pieniądza dziś me marzenie zapakowane w tonę kartonu i stretchu zapukało do mych drzwi. Wywołało uśmiech na twarzy i plemienny, dziękczynny taniec, który o mało nie uszkodził służbowego komputera.
Miliony moich komórek mogło odbijać się od ściany, chaotycznie skacząc raz w lewo, a raz w prawo, do góry i w dół, krzycząc HURRA! HURRA! O ja pierdole! Mam to!
– Ale jestem obrzydliwie szczęśliwa, ale jestem pojebana! Ale zajebiście! YEAHHHHHHHHH!
Kiedy ostatnio się tak czuliście?
Cieszyliście się do szpiku kości?
Kiedy wasz entuzjazm, przypominał uwięzione w brzuchu motyle!
Miliony kolorowych motyli, trzepoczących skrzydłami, ciesząc się, bo za chwilę uda im się zobaczyć światło i wydostać się na zewnątrz.
Magia!
Pamiętacie taką chwilę?
Może to był zjazd na rowerze, na nartach, na bobsleju, może to była piękna fala, morsowanie a może szalony taniec. Udany projekt, najwspanialszy w życiu seks, a może świetnie rozegrany mecz, wspomnienia z podróży? Może udało Ci się stanąć na rękach, albo zrobić szpagat? Przekroczyć jakąś swoją granicę.
Może to Twoja ukochana biała czekolada z marakują, którą Mama wyczarowała, dając Ci najwspanialszy prezent urodzinowy?
Coś, po czym cieszyliście się jak dzieci, coś, na co czekaliście z ekscytacją, przebierając nóżkami, nie mogąc wysiedzieć z założonymi rękami.
A gdy się spełniło, całe ciało wypełniało się radością i satysfakcją.
Szczęściem!
Wiecie, dlaczego pytam o tę radość?
Bo zapominamy o niej!
Gdy już coś dostaniemy, jest to dla nas oczywiste.
Gdy wygramy zawody, przyjmujemy puchar i bierzemy zwycięstwo za oczywiste.
Gdy wyróżnią nas w pracy, jesteśmy zażenowani.
Dostając propozycję współpracy, cieszymy się i opadamy.

Wracając z podróży marzeń, szybko tracimy spełnienie i energię, którą nam dała.

Przecież zapłaciliśmy, zasłużyliśmy. Należało się nam.

Było, minęło.

Głupio tak pokazywać, że nam na czymś zależy. Że jesteśmy dumni. Głupio nam robić widowisko, skakać z radości, płakać ze wzruszenia.
Epatować swoją radością, razić swoim blaskiem.
Idziemy opić zwycięstwo, bilet lotniczy, cokolwiek i następnego dnia – BOOM i już tego nie ma.
Bo radość i spełnienie, cieszenie się z sukcesów, to zachowanie narcystyczne, egocentryczne. W naszej kulturze źle widziane. Trzeba być skromnym i wyważonym.
Boimy się zazdrości, zawiści, spojrzeń pełnych ocen i odrzucenia.
Pokazywanie emocji zarówno dobrych, jak i złych uważane jest za słabość.
Lepiej się nie wychylać.
Ktoś może mieć na nas haka.
Śmiać się. Szydzić.
Papugować.
Masowo rezygnujemy z tańców radości, by ktoś nas nie wytknął palcem.

Nie uznał za osobę szaloną, niezrównoważoną, dziwną.

Jesteśmy więc; szarzy, nudni, smutni.
Bojąc wyłamać się z szeregu, by nie odstawać od społecznych norm. W życiu zajmując miejsce;  zaraz przy wyjściu, na brzegu. By nie rzucać się w oczy.
Sami wskazujemy palcem, tych radosnych, szalonych, spełnionych. Dziwnych. Co nie da się ich zmierzyć szablonem. Wytykamy.
Zazdrościmy.

A przed sobą, uciekamy.

Nie ogarniając, że można inaczej.
Można chcieć inaczej! Więcej, radośniej, intensywniej!
Chcieć mieć wszystko!
Mamy jedno życie, jedną radość, jeden smutek.
Przeżywajmy każdy dzień całą swoją istotą!
Czujmy!
Kamień, trawę, niebo, miękkość, miłość, smak herbaty!
Radość całą sobą i złość całą sobą. Błogość w pełni i chwilę  sobą, medytacji w pełni!
Bądźmy mili do obrzygu i pozwólmy sobie na wyrażanie złość. Na nostalgię. Na asertywne wyrażanie siebie i swoich potrzeb.
W naszym życiu nic się nie wyklucza.

Tak jak pisałam w ostatnim poście na fb, a nawet we wpisie o żywiołach. Mamy w sobie światło i mrok. Ogień i wodę.

Jeżeli pozwolisz sobie czuć wszystko, to znajdziesz w sobie moc, by robić WSZYSTKO!
Miej odwagę!
I nie chodzi o reagowanie na siłę, o sztuczność, czy przerysowanie.
Nie piszę tego wpisu, by propagować niestabilność emocjonalną, czy pochwalać choroby psychiczne, które wpychają raz w manię, raz w depresję, nadmierną kontrolę. Jeżeli obserwujesz mocne wachania nastroju warto to zdiagnozować i leczyć.
Chodzi mi o wsłuchanie się w siebie i swoje ciało.
I wysłuchanie go. Usłyszenie, jak ono chce reagować i co je przed tym powstrzymuje?
Możemy pięknie wyrażać zarówno radość jak i złość! A nauczono nas wszystko tłumić!
Jesteśmy zamrożeni.
Zawstydzeni. Boimy się mówić. Śmiać i swobodnie tańczyć.
Z lęku przed oceną.
Przestaliśmy się cieszyć.
Dziadziejąc. Sztywniejąc.
Skrywając traumy i spięcia w ciele.
Zablokowani odcięci od siebie i spontanicznych reakcji.

Po co? Czy coś z tego mamy?

Nie lepiej odtańczyć taniec radości. Machając rękami, trzepocząc włosami i krzyczeć:
– Dziękuje! Ale się cieszę! Nie mogłam się doczekać! W końcu! To będzie cudowny weekend! Dziękuje! <3 
Energia widzi, gdzie jest ruch i kocha przepływ.
Odblokuj ją.
I PŁYŃ!

.

.

 

„Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko”.
/Albert Einstein/

 

 


2 Komentarze

Ewa · 31 maja 2020 o 20:34

No dobra, ale napisz w końcu co odpakowałaś! Bo też chcę poczuć trochę tej radochy 🙂

    misty · 5 czerwca 2020 o 10:06

    Ewo! Już niedługo, już niedługo:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *