Witam Kochani, po dłuższej przerwie.

Zima wciągnęła mnie do cna! Myślałam, że raz w miesiącu uda mi się odpalić komputer i podzielić się tym, co leży mi na sercu, mostku, czy w czeluściach żołądka.

Niestety ograniczyłam się do wpisów na facebooku (jednak z pozycji telefonu pisanie, idzie zdecydowanie szybciej i na krótkie wpisy telefon się sprawdza).

Do rzeczy!

Bo tu zaczynam się rozgadywać o dupie Maryny.

Dlaczego tak ciężko zacząć?

Zastanawialiście się nad tym?

Dlaczego tak ciężko zacząć?

Ciężko jest  pójść na siłownie, wysłać CV, zagadać do dziewczyny, poprosić szefa o podwyżkę, zacząć wstawać godzinę wcześniej, czy chodzić spać godzinę wcześniej. Przestać jeść słodycze, palić, wharever!
Dlaczego te wszystkie czynności, tak ciężko jest zacząć?
Do cholery?!
Dlaczego czytam swoje pamiętniki i notatniki i od 8 lat chciałam zacząć robić instruktorkę z jogi i robię ją dopiero teraz, dlaczego skoro przebywanie na świeżym powietrzu robi mi taaak DOBRZE, to tak ciężko wyjść na spacer!
Dlaczego telefon i jego niebieskie światło obniża moje samopoczucie, ja to wiem,  a się z nim nie rozstaje_
Dlaczego, dlaczego, dlaczego!??
Też tak masz?
Miliony dlaczego?
Tysiąc wymówek! Postanowień! Że zacznę od jutra, do poniedziałku, a później lenistwo i nieśmiertelne „nie chce mi się”.
Dlaczego?
Skoro wiemy co dla nas dobre, a nie wcielamy tego w życie?

Z lenistwa!

Z lęku.

Ze strachu przed nieznanym, przed zmianą.

Skoro wiesz, że po spacerze poczujesz się super, skoro marzysz o kursie językowym, skoro chciałbyś być silniejszy,  chciałabyś być bardziej gibka, zarabiać lepiej, spełnić marzenie..
Ale nie chce Ci się zrobić paru pompek dziennie, paru pajacyków, czy skłonów, zamiast wykonać krok do zmiany, wolisz odpalić NETFLIXA.
Albo jeszcze lepiej kupić karnet na siłownię i nigdy na nią nie dotrzeć i frustrować się, że kaloryfer się nie robi!
Bo do cholery wydałam pieniądze, powinnam dostać coś w zamian!
Bo przecież byłam u dietetyka i kupiłam całą lodówkę warzyw, powinnam już być zdrowa.
Bo zapisałam się na kurs językowy i zapłaciłam! Włoski powinnam mieć w małym paluszku!
A później przeglądasz zdjęcia znajomych z dalekich podróży i zazdrościć, że oni mogą, a Ty nie!
Oni potrafią, a ja nie!
I w głowie to cholerne hasło „Dlaczego tak ciężko zacząć”, dlaczego nie zrobi się samo.
Ja nie mam siły, ja bym chciała tak, no ale (tutaj wyliczanka) nie mam czasu, kasy, siły, wykształcenia, energii, jestem głupia, brzydka, nie umiem tego, srego i owego!

Inni mają lepiej. Innym łatwiej. Bo.. (wyliczanka)

GÓWNO!
Obraz, który widzisz, jest tylko i wyłącznie w Twojej głowie i ograniczenia, które sobie narzucasz, to wymysł twojej wyobraźni, dotychczasowego życia i przekonań.
Tak samo, jak cała reszta świata, masz głowę, ręce, nogi i wolną wolę!
Możesz zrobić, co tylko chcesz! Wybierasz po prostu inne rozwiązania.

Każda osoba, która chodzi po planecie ziemia, kiedyś postawiła swój pierwszy krok.

Od każdego z nas zależy  doką dotrzemy.

Jeżeli zamiast wiązać buty i iść przed siebie, wolisz patrzyć się w sufit, rozkminiać, szukać idealnego rozwiązania, które pomoże Ci przeżyć życie. To powodzenia!
A życie leci, a idealne rozwiązanie, to nie wzór, a DZIAŁANIE!
I jestem tu surowa i okrutna! Możesz się na mnie złościć i czuć gniew.
Ale będę szczera i bezlitosna.
Wiesz dlaczego?
Bo jestem i bywam mistrzynią patrzeniu się w sufit!

I potrafię całymi dniami z nim rozmawiać.

Mam gorsze dni i aktywna pełna energii Karola, to nie jedyna, jaka we mnie siedzi.

Natomiast pogadanki z sufitem są coraz krótsze.

Bo sufit, mądre książki, przewodnicy duchowi, psychologowie, przyjaciele NIKT!

Nikt nie zmieni mojego i Twojego życia,
dopóki naszym wyborem będzie stagnacja, a nie AKCJA!
Nic się nie zmieni!

 

Wiesz, dlaczego tak ciężko zacząć?

Bo początek przynosi zmiany, a zmiany nie są łatwe!

Nasz umysł jest przyzwyczajony do utartych schematów, do tego, co sprawdzone i bezpieczne.

Do polegiwania na mięciutkiej kanapie.

Jeżeli trzeba włożyć w coś wysiłek, on się buntuje.

Po co?

Skoro masz przytulną jaskinię i Ci ciepło, jadłaś pyszny obiad, wypiłaś przepyszną kawę, i nawet zjadłaś tego tłustego pączka. Czegoś Ci brakuje?

Na co Ci to trudne i niewygodne?

„Zostań i odpalmy Netflixa, weźmiesz kocyk, pozapalamy świeczki…Jaka joga? Chce Ci się tak ćwiczyć całymi dniami? Po co Ci to? Tak dalekooo! Przecież i tak nie dasz rady! Zastanów się! Rób herbatkę i wskakuj pod kocyk”!

Oj umysł to lubi nas „motywować”…

Sabotażować!

Chcemy zmian, ale się ich boimy!
I tu nie chodzi o jakieś wielkie rzeczy!
O zmianę pracy, czy spełnianie marzeń.
Często najtrudniejsze są te małe rzeczy, które wiemy, że trzeba zrobić, jak pozmywanie naczyń (czy nie lepiej zrobić to od razu niż patrzyć się na nie godzinami i frustrować, że jest coraz więcej).
Chodzi o rzeczy, które robią nam dobrze, bo jak już je zrobimy, czujemy się cudownie i dostajemy skrzydełek.
Jak już odhaczymy to, co mieliśmy w planach, nagle tak lżej i pewność siebie wzrasta. Mamy więcej siły i energii do działania.

Do stawiania kolejnych kroków.

Tak było nawet dziś ze mną!
Od tygodnia planuje, że otworzę komputer i napiszę wpis na bloga.
I co?
I owszem komputer otworzyłam, ale jedyne co na nim robiłam to scrollowałam nudnego jak diabły facebooka.
Bałaaaam się otworzyć WORDA!
Autentycznie się bałam!
Czego?
Chyba faktu, że dzięki własnemu działaniu i własnej sprawczości, poczuję się lepiej.

Bo gdy już publikuję wpis, czuję się naprawdę fantastycznie. Jestem usatysfakcjonowana tym, że doprowadziłam to, co sobie założyłam do końca. Cieszą mnie wiadomości, komentarze, to że ktokolwiek to przeczytał. Czuję się wtedy, jak J.K Rowling i od razu zaczynam pisanie następnego wpisu.

Śmieszne co?
Wiem!
Śmieszne, ale prawdziwe!
Skoro wiesz, że zajebiście czujesz się po treningu, dlaczego nie myślisz o tym, jak się będziesz czuł PO tylko o tym, że tak trudno na niego wyjść?
Bo wolisz myśleć o tym, co złe i niewygodne i męczące, zamiast motywować się perspektywą przyjemnego zmęczenia, napompowanych mięśni i dodających skrzydeł endorfin.
By poczuć się super, rozpocząć swoją drogę do zmiany, musisz zrobić ten pierwszy krok, musisz coś od siebie dać!
Swoją energię, swoją konsekwencję, swoje zaangażowanie.
Bez tego nic się nie zmieni.
To Ty jesteś Panią/Panem swojego losu i to, czy będziesz żyć dla siebie, tak jak chcesz w zgodzie ze sobą i dobrym samopoczuciem, zależy tylko od Ciebie!
I uprzedzam, jedno działanie to za mało, trzeba być konsekwentnym, przestać szukać wymówek, mówić, że inni mają lepiej/łatwiej.
Kurwa Ty nie jesteś inni!
Ty jesteś Ty, jak chcesz coś zmienić, działaj, a jak dobrze Ci w sosie, którym się otaczasz, to marudź dalej, zazdrość innym, bądź smutny, nieszczęśliwy i sfrustrowany.
Bo sezon letni się zbliża a na brzuchu pączek, bo nie ma kasy, czy faceta, o którym śnisz.
Skoncentruj się na sobie, na tym, co możesz zmienić, co zrobić.
Zamiast nieustannie szukać wymówek.
Dlaczego tak ciężko zacząć?
Ciężko przyjąć, że coś trudnego może przynieść coś dobrego.
Ciężko zrobić coś dla siebie i poczuć się dobrze!
By poczuć się dobrze, musisz coś od siebie DAĆ!
I nie mam na myśli kasy.
Mam na myśli CIEBIE!
Twój czas, twoją energię, twoją uwagę!
Myślę, że zwłaszcza kobiety, mają z tym problem.
Matki polki, które myślą o wszystkim i wszystkich, tylko nie o sobie.
Możesz poczuć się zajebiście! I nikt nie musi na tym ucierpieć.
Dając sobie uwagę, nie zabierasz dziecku, czy partnerowi, nie robisz tego kosztem pracy.
Nie!
Robisz coś dla siebie!
Dla najważniejszej osoby, z która idziesz przez życie od początku do końca!
Dzięki temu jesteś szczęśliwszą mamą, radosną partnerką i produktywnym pracownikiem.
Zaspokajając najpierw swoje potrzeby i dbając o siebie, świadomie lub nie sprawiasz, że na twojej twarzy pojawia się uśmiech, a gdy masz go na sobie, wszyscy chcą, być blisko.
Więc zapamiętaj!

Dbaj o siebie i nie rezygnuj tylko dlatego, że ciężko jest zacząć!

Stwórz strategię plan działania i przestań szukać wymówek!

Bo ten krok do przodu do największy prezent, jaki możesz sobie dać!

Początki są ciężkie, ale do swoich celów, dochodzą ci, którzy o siebie walczą, mimo trudów, lęków i niewygody.

 

NIE BĘDZIE ŁATWO! ALE BĘDZIE WARTO!
z miłością
Karolina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *